O TRAKCIE


Owóż powrócił d.r. Helmut z codziennej dopołudniowej wyprawy krzyżowej i z konia zeskoczył. A gdy się z ziemi podniósł i zbroję z kurzu otrzepał, stwierdził, że jest zdrożony wielce. A przecie daleko dziś nie był, bo później wstał niż zwykle, to i krótsza była wyprawa.

– Drogi są pewnikiem fatalne – rzucił d.r. Helmut.

– Ano, na to wygląda – zgodził się zdrowy rozsądek.

Tedy postanowił d.r. Helmut sytuacyję zbadać, a stan zastany poprawić.

Wybrał się na trakt dnia następnego i powoli jadąc drodze się przyglądał. I rzeczywiście dziury, a wykroty dookoła się znajdowały.

Tedy odnalazł d.r. Helmut robotników przy drodze śniadanie spożywających i zaczepił ich:

– A cóż to, waszmościowie!? Przerwy w pracy sobie robicie, a ja się tu wykolejam?

Jakież jednak było zdumienie d.r. Helmut, gdy siedzący przy drodze robotnicy powstali, przerwali posiłek i chwycili za maczugi, które w trawie ukryte leżały.

– Wyskakuj, mości rycerzu, z gaci, bo nas więcej jest niż ciebie, a w dodatku mamy przewagę liczebną! – rzucił jeden z robotników.

– Nie godzi się przecie dzielnego rycerza napadać! – zaniepokoił się d.r. Helmut.

– Ano – odparł robotnik. – Jeść przecie trzeba. A nam płacą niewiele, tedy dwa etaty mamy…

I wyskoczył d.r. Helmut z gaci, i oddał wszystko co miał, bo nie przystoi dzielnemu rycerzowi z motłochem się tłuc na drodze. D.r. Helmut był bez sekundanta, a poza tym nie lubił po pysku na gościńcu dostawać…

Po powrocie do domu zaś stwierdził, że drogi nie są wcale w takiej złej kondycji, a jeśli komu ich stan przeszkadza, to niech sobie sam nadzoruje remonty. Jego w każdym razie nie stać na nowe zbroje z okazji każdej inspekcji…

, , , ,

  1. Brak komentarzy, jeszcze.
(nie będzie widoczne)