O PUSZCZY


Tego dnia dzielny rycerz Stefan przemierzał właśnie puszczę, która do jego włości przynależała. Rzadko tu bywał samotnie, bo ciemno wokoło i wiewiórki wyją okrutnie. Częściej już z d.r. Helmutem się w puszczę na polowanie samowtór wypuszczał. Postanowił sobie jednak, że główny trakt przemierzy, żeby pokazać, że to on tu rządzi.

Rozglądał się lękliwie, czy zbóje jacyś nie szykują się w krzakach. Wcale więc nie był zdumiony, gdy dzielny – acz okrutny – wojownik leśny Roman na drodze jego stanął.

– Wyskakuj no, waszmość, z tych blaszanych gaci! – rzucił zadziornie okrutny wojownik leśny Roman. – To jest napad – dorzucił przeczytane w komiksie zdanie. Nie żeby dzielny, acz okrutny, wojownik leśny Roman czytać potrafił. Znał jednakowoż wiele osób, które potrafiły. W każdym razie znał kogoś, kto o takich osobnikach słyszał.

– Co za napad? – odrzucił d.r. Stefan. – Ja tu władza jestem, to co mi tu krzyczy o napadzie?  Gotów do działania zbrojnego jestem!… – dorzucił d.r. Stefan.

Zatkało dzielnego – acz okrutnego – wojownika Romana. Jak dotąd bowiem wszyscy wyskakiwali. A napadł już przecie ze dwie chłopki, co chrust zbierały i pachołka, któren w puszczę za potrzebą się zapuścił. Ten ostatni zresztą szczególnie chętnie z gaci wyskoczył…

– No jakże… – rzucił skonfundowany Roman.

– Przecie nie złupisz funkcjonariusza na służbie? – dorzucił d.r. Stefan.

I jakież było jego zdumienie, gdy okrutny – acz dzielny – wojownik leśny Roman złupił go.

D.r. Stefan wracał pieszo nagusieńki do domu i rozmyślał, jak się żonie wytłumaczy. Co powiedzieć, by uwierzyła w Romana raczej niż w dziewkę, która go do gołego oskubała?

A chłopi okoliczni widząc nagiego rycerza mówili:

– Wydziwia. Pewnikiem się nudzi.

I odtąd golasów z puszczy wracających nudystami nazywali…

  1. Brak komentarzy, jeszcze.
(nie będzie widoczne)