I już po. Wczoraj wzięliśmy udział w uroczym i długim wieczorze. Najpierw Kompania Grabi, potem my – z kilkoma przebojami – a potem kabaret Limo. Ale nie był to jeszcze koniec, bo później jeszcze turniej improwizacji z udziałem w zasadzie wszystkich kabaretów – i lokalnych, i przyjezdnych. W Gorącej Wodzie Kompani i kabarety zabawiały widownię improwizowanymi scenkami na różne tematy… Były wymyślone osoby, były wymyślone historie, był fragment dobrze znanego serialu o nieznanym tytule, była fabuła skręcająca tu i ówdzie wskutek sugestii widowni… Było wiele śmiechu i facecji. Gdyby nie Straż Miejska wieczór mógłby jeszcze pewnie potrwać…
Wydaje się (bo trudno to czasami ze sceny czy zza kulis osądzić), że wieczór możemy uznać za wielce udany. Nie tylko dla występujących, ale przede wszystkim dla widzów. Są czasami rzeczy, które się nie powtórzą. Trzeba tam było być. „Tam” i w „tym” momencie.

#1 przez Ewelina dnia 31/08/2009 - 12:09
Uroczy i długi – taki właśnie był!
Wrodzona skromność nie pozwoliła adminowi dodać, że podczas występu Stada Umtata publiczność szalała